Jakub Różalski „1920+” (18.03.2015)

Twórczość Jakuba Różalskiego cechuje przede wszystkim nieograniczona wyobraźnia i perfekcja warsztatowa. Jego projekt „1920+”, choć w dużym stopniu odnosi się do historii Polski, to przede wszystkim znany jest poza granicami kraju. Wystawa w Pragalerii nareszcie zmieni tę sytuację.

„1920+” jako idea powstał na fali różnych koncepcji, które mają zainteresować ludzi młodych historią rodzimą. Wpisuje się w ciąg inicjatyw takich jak, film Janka Komasy „Miasto 44” czy też liczne rekonstrukcje historyczne. Różnica jest jednak taka, że cyfrowe malarstwo Różalskiego budzi ogromne zainteresowanie we wszystkich pokoleniach, choć dla starszego bywa momentami obrazoburcze. Seria powstała z inicjatywy samego autora, nie jest więc produktem propagandowym. W doskonały sposób tłumaczy się też psychologicznie: młodzi ludzie starają się oswoić polską pamięć historyczną i odpowiedzieć sobie na pytanie: jak ja bym się zachował w podobnej sytuacji?

Jakub Różalski sięgnął po fakty, ale też i mity związane z Cudem nad Wisłą i Wojna Polsko-Bolszewicką 1920. Pozwolił się uwieść atmosferze tamtych czasów. Zaczerpnął wyobrażenia polskiego sielskiego pejzażu, stereotypu ułańskiej fantazji, piękne dziewczęta czekające na swoich wojaków na koniach i glorię wielkiego zwycięstwa oręża, ale przede wszystkim atmosferę polskości. Przeciwników naszych wyobraził tak, jak zapewne z ducha wyobrażali sobie nasi dziadkowie. Potwierdzają to zresztą plakaty propagandowe z tamtych czasów. Bolszewicy jawili się jako zło najgorsze, zupełnie odczłowieczone, demony i diabły, siła magiczna nie do pokonania.. Te definicje przetłumaczył Różalski na współczesny język obrazowania – zrozumiały dla młodego człowieka, przywykłego do gier komputerowych. Nie jest to jednak jedyny odbiorca, który w czytelny sposób zrozumie przekaz. Każdy z nas oglądając amerykańskie filmy sci-fi będzie w stanie dekodować zamiar artysty. Szczególnie silnie odczują go ci przedstawiciele nieco starszego pokolenia, którzy pamiętają retorykę zimnej wojny. Ogromne mechy (w science-fiction określenie człekokształtnych robotów bojowych) przemierzające polskie łąki i pola o mazowieckiej stylistyce, roboty z czerwoną gwiazdą wymalowaną na obudowach humanoidalnych korpusów, atakujące naszych żołnierzy, pojazdy niemal kosmiczne, wdzierające się pomiędzy kobiety uprawiające rolę – takie obrazy choć należą do kategorii fantastyki, zapewne mogłyby być bliskie Polakom na progu niepodległości, dla których bolszewizm był jak zaraza i pomór, pozbawiony ludzkiej twarzy.

Obrazy Jakuba Różalskiego z cyklu „1920+” to także, poza warstwą intelektualną, świetne malarstwo. Jego antenatów upatrywać należy w Juliuszu i Wojciechu Kossakach, Józefie Brandtcie, Aleksandrze Wieruszu-Kowalskim i Michale Bylinie. Z tą różnicą, że zamiast palety z farbami artysta posługuje się nowoczesnymi technikami komputerowymi. To niesamowite, że w XXI w. młody artysta uprawia twórczość będącą tak wytrawną batalistyką. Wydawać się mogło jeszcze nie dawno, że ta tematyka w malarstwie jest tak passe, że nikt już po nią na poważnie nie sięgnie. Różalski zmienia to mniemanie diametralnie i w bardzo intrygującym stylu.

https://www.facebook.com/events/415220088649090/